WegeMaluch.pl

FB TW G+ Zarejestruj Rejestacja / Login

Artykuły

Człowiek, który nosił kaganek oświaty

miłość do nauki rozbudzają nauczycieleMistrz, pośrednik, pedagog, nauczyciel, belfer – pojęć mnóstwo, bo tyleż ile głów tyleż kreatywności w wymyślaniu w nazewnictwie.
Zawód nauczyciela jest bodaj jednym z najstarszych. Już od starożytności, historia donosi o osobach – mistrzach, którzy kształcili swoich uczniów przekazując im wiedzę tajemną. Alicja Lutek, nauczyciel ze szkoły podstawowej w Mąkosach Starych „w starożytnych Indiach była relacja nauczyciel (mistrz) - uczeń. Mistrz był uwielbiany przez ucznia tak dalece, że uczeń codziennie wychodził zbierać jedzenia dla nauczyciela, któremu wszystko oddawał. Najpierw głód nasycił nauczyciel, a tym, co zostało – uczeń. Uczeń otaczał nauczyciela niemal całkowitą opieką: przynosił wodę ze studni, mył mu stopy, składał dary. Mistrz nie pozostając obojętny na poczynania swego wychowanka wyposażał go w głęboką wiedzę, mądrość życiową. Nauka trwała 12, 24 czy nawet 48 lat, w zależności od tego jak zdolny był uczeń i jak dalece miał opanować Wedy. Natomiast w Egipcie stwierdzimy, że tu zupełnie inna była rola nauczyciela. Z reguły był to kapłan, który przygotowywał młodzież do praktycznych zwodów,  w tym takich, które tworzyły administrację Egiptu. Oczywiście dostęp do nauki był ograniczony i przede wszystkich chodziło o wykształcenie zawodowej sprawność w konkretnym rzemiośle. 


Cechą szczególną nauczania w starożytnym Egipcie była bardzo wysoka srogość nauczycieli. Za domniemane lub rzeczywistestarożytni nauczyciele byli przewodnikami przejawy lenistwa karano zwykle uderzeniem rózgą w grzbiet, gdyż uważano tak: „uszy młodego na jego grzbiecie i im więcej go bić tym lepiej słyszy. Nieco innego nauczyciela potrzebował starożytny Grek, gdzie nauczyciel musiał sprostać zapotrzebowaniu czasów. Stąd miał uczyć sztuki polowania, walki, pięknej wymowy, siły ducha i sprawności fizycznej. Z czasem pojawia się inny typ nauczyciela, zwanego „sofistą”, który był typem indywidualisty, humanisty i przeważnie wolnomyślnego liberała. Był człowiekiem wyniosłym, drogo sprzedającym swą wiedzę i dlatego poszukującym bogatego ucznia. Cechą charakterystyczną tamtych czasów było to, że nauczyciel niemal zawsze opiekował się indywidualnie uczniem bądź grupą uczniów, kształtując ich swoją osobowością. Bowiem nie tylko uczył, ale stawał się z czasem dla nich przyjacielem. Natomiast w humanizmie stawia się przed nauczycielem wymóg, aby z jednej strony był wzorcem dla wychowanka, a z drugiej, aby znał psychikę młodego człowieka, jego indywidualizm, potrzeby, wady i zalety.”

miłość do nauki rozbudzają nauczycieleMistrz, pośrednik, pedagog, nauczyciel, belfer – pojęć mnóstwo, bo tyleż ile głów tyleż kreatywności w wymyślaniu w nazewnictwie.
Zawód nauczyciela jest bodaj jednym z najstarszych. Już od starożytności, historia donosi o osobach – mistrzach, którzy kształcili swoich uczniów przekazując im wiedzę tajemną. Alicja Lutek, nauczyciel ze szkoły podstawowej w Mąkosach Starych „w starożytnych Indiach była relacja nauczyciel (mistrz) - uczeń. Mistrz był uwielbiany przez ucznia tak dalece, że uczeń codziennie wychodził zbierać jedzenia dla nauczyciela, któremu wszystko oddawał. Najpierw głód nasycił nauczyciel, a tym, co zostało – uczeń. Uczeń otaczał nauczyciela niemal całkowitą opieką: przynosił wodę ze studni, mył mu stopy, składał dary. Mistrz nie pozostając obojętny na poczynania swego wychowanka wyposażał go w głęboką wiedzę, mądrość życiową. Nauka trwała 12, 24 czy nawet 48 lat, w zależności od tego jak zdolny był uczeń i jak dalece miał opanować Wedy. Natomiast w Egipcie stwierdzimy, że tu zupełnie inna była rola nauczyciela. Z reguły był to kapłan, który przygotowywał młodzież do praktycznych zwodów,  w tym takich, które tworzyły administrację Egiptu. Oczywiście dostęp do nauki był ograniczony i przede wszystkich chodziło o wykształcenie zawodowej sprawność w konkretnym rzemiośle. 


Cechą szczególną nauczania w starożytnym Egipcie była bardzo wysoka srogość nauczycieli. Za domniemane lub rzeczywistestarożytni nauczyciele byli przewodnikami przejawy lenistwa karano zwykle uderzeniem rózgą w grzbiet, gdyż uważano tak: „uszy młodego na jego grzbiecie i im więcej go bić tym lepiej słyszy. Nieco innego nauczyciela potrzebował starożytny Grek, gdzie nauczyciel musiał sprostać zapotrzebowaniu czasów. Stąd miał uczyć sztuki polowania, walki, pięknej wymowy, siły ducha i sprawności fizycznej. Z czasem pojawia się inny typ nauczyciela, zwanego „sofistą”, który był typem indywidualisty, humanisty i przeważnie wolnomyślnego liberała. Był człowiekiem wyniosłym, drogo sprzedającym swą wiedzę i dlatego poszukującym bogatego ucznia. Cechą charakterystyczną tamtych czasów było to, że nauczyciel niemal zawsze opiekował się indywidualnie uczniem bądź grupą uczniów, kształtując ich swoją osobowością. Bowiem nie tylko uczył, ale stawał się z czasem dla nich przyjacielem. Natomiast w humanizmie stawia się przed nauczycielem wymóg, aby z jednej strony był wzorcem dla wychowanka, a z drugiej, aby znał psychikę młodego człowieka, jego indywidualizm, potrzeby, wady i zalety.”

Nauczyciel=autorytet



Obecnie Internet zapewnia nieograniczony dostęp do wiedzy. Dlatego teraz rola nauczyciela opiera się na ‘nakierowywaniu’ nauczyciel musi zachęcić do naukimłodych ludzi na myślenie, ‘odciagając’ od biernego odtwarzania treści. Powinien pokazać i nauczyć analizy i selekcji treści. „Nauczyciel jest przewodnikiem po świecie nauki. W swojej pracy nauczyciele odchodzą od przekazywania wiedzy encyklopedycznej na rzecz rozwijani umiejętności złożonych, takich jak wnioskowanie, rozumowanie, dowodzenie, modelowanie myślenia. Nauczyciele przywiązują także dużą wagę do wychowania, a w szczególności do kształtowania właściwych postaw uczniów. Obecnie celem kształcenia jest przyswojenie przez uczniów podstawowego zasobu wiadomości na temat faktów, zasad, teorii i praktyki dotyczących przede wszystkim tematów i zjawisk bliskich doświadczeniom uczniów, zdobycie przez uczniów umiejętności wykorzystywania posiadanych wiadomości podczas wykonywania zadań i rozwiązywania problemów, kształtowanie u uczniów postaw warunkujących sprawne i odpowiedzialne funkcjonowanie we współczesnym świecie – mówi Magdalena Kaszulanis, rzecznik prasowy Związku Nauczycielstwa Polskiego

Łatwo nie jest


zawód nauczycielNie ulega wątpliwości, że bycie nauczycielem to trudna praca. Bo ciężko jest znaleźć inny zawód, w którym aż tak bardzo poszukiwane są osoby z osobowością, powołaniem i zaangażowaniem. Bo jak zawsze można skończyć studia, zaliczać kolejne szkolenia, warsztaty, ale jeżeli nie ma się tego ‘czegoś’ to nie ma sensu tracić czasu. Agnieszka Sikoń nauczyciel ze Szkoły Podstawowej ze Szczecina, potwierdza, że bycie nauczycielem trzeba mieć we krwi. „Jestem nauczycielem kształcenia zintegrowanego i wychowania przedszkolnego. Pracuję w zawodzie wiele lat i chyba miałabym ogromny problem z przekwalifikowaniem się na inną profesję.  Jest to zawód trudny, bardzo wymagający i tylko dla ludzi o silnych nerwach. Narzuca on pracoholizm, ponieważ aby rozbudzić u dzieci chęć uczenia się, poznawania tego co nieznane, trzeba być dobrze przygotowanym do zajęć. Planować pracę na cykl edukacyjny następnie na rok , miesiąc, tydzień i dzień. Modyfikować metody i formy pracy, dostosowując do indywidualnych potrzeb każdego dziecka. Tego się nie da zrobić w czasie pracy, to czas, który trzeba poświęcić w domu, wieczorem kiedy obowiązki mamy i gospodyni domowej są zakończone.”

Oprócz tego codziennie jest się poddawanym ocenie: przez uczniów, ich rodziców, innych nauczycieli i dyrekcję oraz osoby postronne. Jedno źle wypowiedziane zdanie, nieodpowiedni gest lub ubiór, źle wytłumaczone zdanie potrafi wytatuować na nazwisku krzywdzącą etykietkę.  Ale lubię to ryzyko. Każdy dzień w pracy jest inny, każda lekcja jest jedyna w swoim rodzaju. Idę do pracy i nie wiem jaki będzie dzień, to taki słodki dreszczyk emocji. Dzieci są bezpośrednie, bystre wyczuwają każdy fałsz w zachowaniu dorosłych. Uwielbiają zadawać trudne pytania, eksperymentować i kiedy je się uważnie słucha, traktuje z należytym szacunkiem ( bez specjalnego zaznaczania podmiotowości w relacjach) i ma się odwagę na niestandardowe rozwiązania to zawód nauczyciela staje się pasją. Najtrudniej w tej pracy jest  zachować nietuzinkowość, mieć odwagę pracować inaczej niż wszyscy i nie dać się wcisnąć w ramkę wzorca „nauczyciela” (każdy tę ramkę widzi inaczej). Niekonwencjonalne metody pracy zmuszają do zmiany spojrzenia i myślenia, a nie wszyscy chcą takich zmian… dlatego trzeba mocno wierzyć w to co się robi. 

Autorytet


Poza tym „funkcja nauczyciela jest bezpośrednio związana z kwestią autorytetu - dziecko będąc w szkole, uczy się dyscypliny, funkcjonowania w grupie oraz zdobywa wiedzę pod przewodnictwem dorosłych, którym musi się podporządkować. To nauczyciel wyznacza cele (dziś nauczymy się tego i tego), nauczyciel jest też źródłem wiedzy oraz osobą, do której dziecko zwraca się po pomoc. Młodsze dzieci nie lubią zmian- potrzebują stałości i powtarzalności, żeby czuć się bezpiecznie, dlatego nauczyciel nauczania początkowego uczy wszystkich przedmiotów i jest wychowawcą oraz opiekunem. Dopiero po kilku latach dzieci poznają pana od muzyki czy panią od historii. Jak pokazują badania, zwłaszcza na początku edukacji rola nauczyciela ma ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka- nie tylko jego edukacji, ale również poczucia własnej wartości. Badania prowadzone w brytyjskich szkołach pokazały, że oceny nauczycieli mają wpływ na to, jak uczą się i zachowują dzieci.

Co to oznacza? Jeżeli uczę się dobrze i jestem grzeczna, a mój nauczyciel to docenia, chwali mnie i motywuje do nauki, nauczyciel zachęca do naukibędę postrzegać siebie jako dobrą uczennicę i będę bardziej zmotywowana, by taką pozostać. Natomiast jeśli nie idzie mi zbyt dobrze, a nauczyciel ciągle mnie krytykuje ("jesteś beznadziejna z matematyki, nigdy się tego nie nauczysz, nie wiem jak można tego nie rozumieć, to takie proste, etc.), zaczynam postrzegać siebie jako kiepską uczennicę i tracę motywację, by być lepszą (nauczyciel i tak mnie skrytykuje lub nie zauważy postępów, bo jego dotychczasowe zachowanie na to wskazuje). Jak widzimy, jest więc ogromnie ważne, by nauczyciele zamiast "przyklejać łatki", próbowali zauważać postępy i motywować dzieci, ale także oferować im pomoc. Jeżeli dziecko słyszy od dorosłego, któremu ufa i od którego jest zależne- zarówno od rodzica, jak i nauczyciela- że do niczego się nie nadaje, jest głupie i ślamazarne, zacznie w końcu postrzegać siebie w ten sposób, co może mieć ogromny wpływ na to, jakim dorosłym to dziecko później będzie i jak podchodzić będzie do życiowych wyzwań- mówi Marta Kołodziejska, socjolożka.

Ale autorytetu nie da się zbudować w przysłowiowe pięć minut. Szczególnie, gdy odbiorcami są dzieci i młodzież. Dorosły musi pokazać i udowodnić, że zasługuje na szacunek, że rozumie różnorodne potrzeby młodych.  „Na autorytet trzeba samodzielnie zapracować. Nie dostaje się go razem ze dziennikiem. Na budowanie autorytetu nauczyciela składa się wiele czynników i zależy on m.in. od doświadczenia, pełnionej roli w szkole np. wychowawcy klasy, atrakcyjności prowadzonych zajęć, stopnia zainteresowania losem i problemami uczniów, ciekawej osobowości, a także od zwykłej ludzkiej sympatii. Łatwiej buduje się własny autorytet nauczycielom, którzy m.in. posiadają umiejętność jasnego przekazywania norm, nie akceptują zachowań agresywnych i nieetycznych, są sprawiedliwi, cierpliwi, konsekwentni i skuteczni, potrafią wspierać uczniów i kształtować pozytywne zachowania – mówi Magda Kaszulanis z ZNP.

Bo nie ma nic gorszego niż ślepe oddanie się czyjeś woli. Najlepiej obrazuje to przykład przywołany przez M.Kołodzejską, socjolożkę, czyli słynne eksperymenty Stanleya Milgrama, w których badano działanie autorytetu. W jednej z wersji eksperymentu, badani mieli aplikować elektrowstrząsy ochotnikom, którzy odpowiadali na pytania. W przypadku złej odpowiedzi, badacz w kitlu polecał badanemu, by naciskał guziki z coraz wyższym natężeniem prądu. Z drugiego pokoju dobiegały jęki i krzyki ochotnika, który prosił, by przerwać eksperyment. Chociaż badani deklarowali, że nie przekroczą nigdy 300 woltów, w obecności naukowca 25 z 40 badanych przekroczyło 450woltów. Rzecz jasna, krzyczący ochotnik oraz naukowiec były podstawionymi osobami, ale wyniki tego eksperymentu są alarmujące: obecność autorytetu (człowiek w kitlu) pozwala wyzbyć się odpowiedzialności za własne czyny oraz może przerodzić się w ślepą ufność ("kazali mi aplikować elektrowstrząsy, więc to robiłem"). Bycie autorytetem to zatem ogromna odpowiedzialność wychowawcza i umiejętność stawiania granic- gdy się je przekroczy, trudno odbudować stracone zaufanie.


autor: Magdalena Sikoń







Cieszymy się, że tu trafiłaś / trafiłeś.

Prowadzimy prace nad przygotowaniem wersji mobilnej portalu wegemaluch.pl

Ta wersja platformy mobilnej jest w fazie testów! Prosimy o cierpliwość! (niektóre funkcje mogą nie działać w tej chwili)

 

Wegemaluch.pl Udostępnia materiały na licencji CC BY-NC-ND 4.0 Międzynarodowe. Materiały nieoznaczone CC BY-NC-ND 4.0 - Copyright by WegeMaluch.pl & MagYa 2011-2014. All rights reserved.

Wróć na górę

O Wegemaluch    O Nas    Regulaminy    Polityka Prywatności    Reklama    Promocja    Patronat    Admin    Kontakt    Faq    RSS    Toolbar

coffe Jesteś pewny by przełączyć w wersję dla komputerów stacjonarnych PC?